Ogródek ziołowy
maj 27, 2008
Nie mam zacięcia ogrodniczego, choć ponoć mam “dobrą rękę” do roślin. W domu zlikwidowałam kwiaty, bo przy małym dziecku stwarzają one spore zagrożenie. Znalazłam im nowe domy i mam nadzieję, że cieszą oczy nowych właścicieli. Za to trochę zieleniny mam w ogródku. Choduję truskawki i marchew (żeby przez lato mieć ekologiczną), trochę cebuli. Resztę grządki zajmują różnorakie ziela. Fajnie jest móc wyskoczyć z domu i przynieść garść świeżych, pachnących ziół.
Mam tam:
- - pietruszkę naciową (wiadomo do czego),
- - koper (też wiadomo)
- - trybula ogrodowa (do sosów, zup, dań z jajek i sera, smakuje trochę pietruszkowo, trochę anyżowo, a trochę jak lukrecja. Za to wygląda jak chwast
.) - - szczypiorek,
- - melisa (ciekawy dodatek do herbatek, generalnie uspokaja),
- - majeranek (kwiaty pięknie pachną, a ziele nadaje się do wołowiny, drobiu, zup i do masła ziołowego),
- - bazylia (na której “stoi” cała kuchnia włoska),
- - cząber (do fasoli, ryb i mięsa),
- - rozmaryn (do pieczonych ziemniaków – mniam, mniam
, mięsa, ryb).
Przymierzam się też do założenia stałego ogródka z ziołami wieloletnimi, mam nadzieję, że w tym roku oda mi się “przezimować” rozmaryn i majeranek. Byłby dobry początek.